XIII. Czy jestem lepszym człowiekiem
Zabierając się za pisanie tej książki, pragnęłam wierzyć, że gdy dotrę do momentu, w którym zacznę opisywać pierwszą rocznicę narodzin i śmierci Stasia, będzie mi już lżej na sercu. Nie było. Pisałam i płakałam.
Wiem, że ta książka jest formą mojej terapii. Wiem też, że dzięki pisaniu częściej uśmiecham się do świata.
Czy jestem wdzięczna za doświadczenia? Zostałam mamą Stasia i na zawsze nią pozostanę. Za to mam w sobie ogromne pokłady wdzięczności.
A co z radością? Dla mnie radość to nie tylko przypływ energii, wiatr we włosach czy butelka orzeźwiającej wody po treningu. Odbieram ją jako wewnętrzne zadowolenie, gdy przekraczam swoje granice, wychodzę z kokonu. I choć czasem idzie to mozolnie, to wiem, że idę do przodu. Radość jest dla mnie tak samo ważna, gdy znienacka odmienia rzeczywistość, jak i wtedy, gdy spotykam się z nią we wspomnieniach. Często łączy się z innymi uczuciami, ewoluuje. I każde z uczuć jest tak samo ważne.
Czy jestem lepszym człowiekiem?
Nie wiem. Myślę, że po prostu jestem człowiekiem jak każdy – pełnym wad.
Przez lata mojego życia wyrządziłam ludziom różne przykrości, czego żałuję. Niektóre z tych przykrości pamiętam bardziej, inne mniej. Być może dziś, dzięki tym ludziom, moim refleksjom i poznaniu schematów życia mogę postępować właściwiej.
Nie mam pojęcia, co przyniesie mi życie. Nie wiem, co świat przyniesie mojemu mężowi i nam razem w małżeństwie. Pragnę wierzyć, że dużo dobrego. Nie byłabym w stanie przytoczyć wszystkich opowieści z naszego życia ani wspomnieć o wszystkich osobach, które przeplotły się i dalej przeplatają przez nasze dni. Ale wiem na pewno, że każda z tych osób zostawia po sobie inną barwę. Dzięki temu tęcza mojego życia jest tak kolorowa.
Może kiedyś będzie mi dane napisać dalszą część tej książki. Może będzie to opis naszej powiększającej się rodziny albo opowiem o rozkwicie mojej kariery zawodowej? Być może opiszę naszą podróż dookoła świata. Albo wymyślę bajkę dla dzieci. Albo dla dorosłych. Kto wie.
Z ostatniej chwili
Dziś jest 16 listopada 2022 roku. Minęły dwa lata od narodzin i śmierci naszego Stasia. Obudziłam się z bólem głowy, który towarzyszył mi przez cały dzień, tak jak łzy samoistnie lecące po policzkach. O poranku poszliśmy z Bartkiem na cmentarz. Zapaliliśmy świeczki, a potem długo staliśmy objęci przy grobie Stasia.
Przy kolacji wznieśliśmy wodą mineralną toast za mamę, tatę i naszego synka. Za naszą rodzinę.
Zawodowo znalazłam się tam, gdzie zawsze chciałam być – jestem akredytowanym coachem i trenerem umiejętności psychospołecznych. Pracuję ze swoimi klientami na indywidualnych sesjach w gabinecie „Przystań Tu. Przestrzeń wsparcia i rozwoju” lub online. Pomagam im „w rozganianiu” szarej rzeczywistości, by mogli spojrzeć na świat z innej, lepszej perspektywy. Motywuję i wspieram. Niedawno zostałam poproszona o napisanie artykułu do gazety. Nosił tytuł „Lubić i szanować siebie”.
Mam cudownego męża, który hojnie obdarza swoją miłością zarówno mnie, jak i naszego aniołka Stasia. Obecność Bartka daje mi ukojenie.
Za kilka dni rozpocznie się proces wydawniczy. Ta książka to urodzinowy prezent dla Stasia i dla Ciebie, Czytelniczko i Czytelniku.
Niech nasza historia idzie w świat. Już czas.
Ściskam Cię serdecznie – Ola.
Zainteresował Cię fragment książki Aleksandry Jeryś – „Stasiu, miłości Ty nasza„?
Zapraszam do zakupu książki.
Dziś możesz przeczytać już całość, nie tylko jej fragment.
Po zakupie książki otrzymasz E-book w PREZENCIE który zostanie przesłany na Twojego e-maila.
Dziś rusza przedsprzedaż Świąteczna
Prezent w postaci E-book wysyłamy jest tylko do 18 grudnia (niedziela) więc nie czekaj.
Artykuł Stasiu, miłości Ty nasza – fragment pochodzi z serwisu Wydawnictwo Zen.