Zima
A kiedy nadchodzi Boże Narodzenie, przypomina mi się Wegilia
Bożego Narodzenia, której nigdy nie zapomnę. Kiedy już wszystko
wysprzątane w oborze i w zagrodzie, w domu zapach świerku od
samego rana. Cichutko jeden do drugiego szeptem tylko do siebie.
Z niecierpliwością czekamy do pierwszej gwiazdki.
Wszyscy się ubierają, w co mamy najlepsze. Kąpiemy się. To
wszystko odbywa się w cichej atmosferze. Jedno drugiemu pomaga.
Mama cały czas ze starszą siostrą…
Przy kuchni zapach szynki i kiełbasy, kapusty, gołąbki, które się
pieką w chlebowym piecu już na święta, a to potęguje apetyt. Bez
przerwy któreś z dzieci wchodzi, żeby zobaczyć gwiazdkę. Jak się
ukaże ta pierwsza gwiazdka, z radością leci i głośno krzyczy, że jest
już ona na niebie. I już wtedy w kupce stajemy, z niecierpliwością
czekamy na sianko.
No i tata przynosi duży naręcz siana i snop żyta. Mówi:
„Pochwalony Jezus Chrystus” i składa siano na pod stołem i trochę
roztrząsa na stole. Mama białym obrusem przykrywa i garstkę siana
na środku stołu kładzie. Na sianku opłatek i zapala świece. I wszyscy,
stojąc, modlimy się.
36 JANKA
Po modlitwie rodzice biorą opłatek. Wtedy każdy bierze ten
opłatek do ręki. Mama dzieli się z tatkiem, życzenia składają. Mama
w tym momencie miała zawsze łzy w oczach, wspominała swoich
rodziców. Ja już dziadków nie pamiętałam. A potem dzielili się
z nami, zaczynając od najstarszego. Potem my między sobą.
Noszą na stół jedzenie. Była kutia z makiem i miodem, ryba,
groch z kapustą lub uszka z grzybami i barszczyk. Racuszki na
drożdżach do sosu ze śledzi. Pierogi z kapustą i grzybami, pierogi
z jagodami, pieczone pierożki z owocami suszonymi, no i z makiem.
Na koniec kompot z różnych owoców.
I kolędowanie aż do pasterki. Stryje przyszli z opłatkiem,
bliziutko mieszkali. Do starszych moich braci przychodzili koledzy
i wszyscy razem kolędowali. A potem poszli na pasterkę. Bardzo to
było uroczyście obchodzone.
Gdy to piszę, stoi mi to wszystko przed oczami. Łzy mi oczy
zalewają, że muszę przerywać pisanie i się uspokoić. To wszystko się
działo przed wojną. Nikogo z tych ludzi nie ma, nawet moich braci
i sióstr. A miałam czterech braci i trzy siostry. Przychodzili kolędnicy
na drugi i trzeci dzień Świąt.
A w sylwestra z kolei chodzili gwiazdory, nastolatki, dziewczynki
biegały pod okna. Śpiewały, życzenia noworoczne składały. Ten śpiew
nazywany był szczodrem. Gdy tam była dziewczyna lub młodzieniec,
to było dla nich śpiewy, były specjalne piosenki.
A w Nowy Rok chłopaki, tak gdzieś do szesnastu lat, chodzili
rankiem po domach, sypali zbożem i życzenia składali. Trzej królowie
też chodzili z gwiazdą. I święta były zakończone.
Mężczyźni jechali do lasów zagotować drzewo na opał na cały
rok, bo tylko drzewem się palono – węgla tam nie było. A nawet
kuchnie nie były przygotowane na węgiel.
Kobiety i dziewczęta zabierały się za przędzenie. Od Bożego
Narodzenia do Trzech Króli nie było wolno robić nic, bo to są święte
dni i wieczory. Wszystko odpoczywało. Wszyscy gościli się, odwiedzali,
robili zabawy, przedstawienia. Dzieci chodziły do szkoły na zabawę.
W karnawałach zabawy, życie kwitło. W Wielkim Poście
(wszyscy) bardzo pościli.

Już dziś dla Ciebie mamy książkę w promocji świątecznej,
kliknij w poniższy link i zobacz co dla Ciebie przygotowaliśmy

Janka, historia, której nie znacie

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.